Przeglądając kartograficzne zasoby Archiwum Narodowego w Krakowie, a dokładniej powstałe w wyniku pomiarów wykonanych w 1848 arkusze Katastru Galicyjskiego, mój wzrok padł na niewielki, obrzeżny fragment arkusza obejmującego granice dzisiejszej dzielnicy miasta Jaworzna: Ciężkowic. W oczy rzuciły mi się dwa drewniane budynki, które na podstawie układu drogi oraz opisanych na arkuszu sąsiednich miejscowości zidentyfikowałem jako położone w okolicy leśnego przedłużenia ulicy Łanowej na skrzyżowaniu z ulicą Kasztanową. Zaznaczone żółtą barwą (na mapach katastru galicyjskiego wypełnienie w tym kolorze przyporządkowane było właśnie budynkom drewnianym), otoczone skrawkami innych pól oznaczonych barwnie jako pastwiska, rola uprawna czy też las stwarzają wrażenie jakby wyrwanych z kontekstu mapy. Równie ciekawy jak sama lokalizacja obiektów – którą jako rowerzysta mijałem w życiu dziesiątki razy i którą kojarzę jako leśną gęstwinę – jest uruchamiający wyobraźnię, starannie naniesiony ręką kreślarza napis „Dom gajowego.”
Droga łącząca rowerową trasą (jadąc nią warto zawczasu przygotować się na masaż tylnej części ciała – nawierzchnia z betonowych płyt!) dwie z dzisiejszych dzielnic Jaworzna – Jeziorki i Ciężkowice – praktycznie w całości zawierała się dawniej w granicach administracyjnych tej drugiej. Dzisiejszych „tubylców” ten fakt może nieco dziwić, ale sprawa podziału dzielnicowego w miastach była i jest bardzo często kwestią czysto umowną i nie mająca oparcia w określonych powierzchniach, czy to w statucie miasta czy innych rozporządzeniach (najlepiej odnoszących się do Dz.U. 1990 nr 16 poz. 95: Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym). W tym przypadku możemy uznać, że taki a nie inny przebieg granic uzasadniał przebieg rewirów leśnych.
Z innych znanych mi map przedstawiających teren dzisiejszego Jaworzna w lepszym detalu, jako czerwona kropka widoczna w pewnym oddaleniu od zabudowy przysiółka Byczyny, niewielka gajówka pojawia się prawdopodobnie na arkuszu drugiej edycji topograficznego zdjęcia wojskowego krajów Monarchii Austriackiej (środkowa grafika poniżej). W późniejszych wydaniach obiekt ten znika z mapy. Powodem mogą być tutaj cięcia kosztów w produkcji mapy i idąca za nimi zwiększona generalizacja treści. Na wcześniejszym arkuszu pierwszej, pionierskiej edycji tych map, przebieg leśnej drogi kształtuje się w zupełnie odmienny sposób od dzisiejszego. Nie pojawia się na nim także żaden budynek który można by połączyć z domniemaną gajówką.
(źródło: Opracowanie własne na podstawie: mapire.eu; dostęp online: 15.11.2017 r.)
Zdjęcie topograficzne państw Monarchii Austriackiej to w zasadzie temat-rzeka. Logistyczne przedsięwzięcie o niewyobrażalnej dla mnie w dzisiejszych czasach bez wykorzystania technologii satelitarnej i lotniczej skali, przeprowadzone na przestrzeni ostatniej ćwierci XVIII i praktycznie całego XIX wieku. Kartowanie z wykorzystaniem dopiero przechodzących swój renesans technik i urządzeń geodezyjnych, ręczne kreślenie, kolorowanie i powielanie! A to wszystko TRZY RAZY, na powierzchni prawie 700 tys. km² – nie licząc habsburskich posiadłości w Niderlandach i północnych Włoszech, czy późniejszych aktualizacji w oparciu o te mapy!
Zainteresowanych szczegółami zapraszam pod dwa poniższe adresy:
http://www.iaepan.edu.pl/galicja/
http://mapire.eu/en/
Przy okazji! Powyższe linki to piękny przykład konfrontacji upartego tradycyjnego wydawnictwa z treścią dostępną online. Syzyfową pracę Instytutu Archeologii i Etnologii PAN na której pełne efekty poczekamy jeszcze kilka lat (dla treści pojedynczej prowincji z pierwszej tylko edycji zdjęć), komitywa instytutów z Austrii, Węgier oraz Chorwacji załatwiła jednym przejrzystym i bezpłatnym serwisem internetowym. Wrzucając do niego trzy kompletne edycje zdjęcia topograficznego, plus podobne arkusze dla Włoch, Francji oraz Zjednoczonego Królestwa…Na plus programu wydawniczego IAEPAN trzeba jednak zaliczyć dodanie do map treści opisowej, której brakuje we wspomnianym internetowym geoportalu. Dopiero z towarzyszącymi dokumentami opisowymi mapa taka stanowi pełne źródło wiedzy, pozwalające na coś więcej niż wyszukiwanie pozbawionych kontekstu elementów środowiska geograficznego. Dlatego też pozycje tego wydawnictwa znajdują się na mojej liście „muszę to mieć!”.
Powróćmy do mapy katastralnej. Omawiany tutaj fragment, według towarzyszących mu na stronie wyszukiwarki Archiwum Narodowego w Krakowie metadanych (krótko mówiąc to dane o danych), stanowi część zdekompletowanego zestawu arkuszy wykonanych w 1848 roku. Kolorowany, oryginalny komplet katastru służył później, w miarę lokalnych ewidencyjnych potrzeb, jako podstawa do sporządzania odrysów.
Mapy katastru galicyjskiego można nabyć w Archiwum Narodowego w Krakowie w wersji tak papierowej jak i cyfrowej za całkiem rozsądną cenę (dwa złote od jednego arkusza w wersji elektronicznej w dobrej rozdzielczości plus opłata za płytę DVD). Nie trzeba się ruszać domu, wszystko załatwia się kilkoma wiadomościami e-mail oraz przesłaniem dwóch/trzech formularzy)
W trakcie pracy czy studiów miałem już niejednokrotnie możliwość pracy z mapami katastralnymi i ich georeferencją, często posiłkując się przy tym odniesieniem między innymi do granic parcel. Bardzo przyjemną rzeczą była georeferencja innej części dzisiejszego Jaworzna: dzielnicy znanej jako Byczyna (geolokalizację wykonałem w ramach muzealnej wystawy na jej temat). Praktycznie cały obszar dzielnicy mogłem z dużą precyzją dopasować na podstawie granic setek pól uprawnych, w sporej większości o przebiegu miedz niczym nie różniącym się od dzisiejszego.
W przypadku powierzchni której dotyczy ten artykuł rzecz nie była jednak taka prosta. Dokonujemy tutaj korelacji na niewielkim fragmencie terenu. Co logiczne, im obszar mniejszy, tym i punktów zaczepienia znajdziemy mniej. Sprawę utrudnia dodatkowo fakt skomasowanych już dzisiaj okolicznych parcel, które weszły w skład większego leśnego sektora o powierzchni prawie 30 ha. Oczywiście można mapę zlokalizować w oparciu o przebiegającą do dzisiaj mniej więcej w ten sam sposób drogę. Chcąc jednak uniknąć „skręcenia” przekształcanej mapy, tak aby z większą dozą pewności trafić na ewentualne fundamenty niewielkiej chatki, potrzebujemy takich punktów więcej, rozmieszczonych równomiernie w otoczeniu nieistniejącego już domostwa. Tutaj z pomocą przychodzi nam skaning laserowy i warstwy WMS udostępniane przez serwis Geoportal 2.
Geoportal krajowy (Geoportal 2) to internetowa usługa pozwalająca na przeglądanie danych przestrzennych, takich jak ortofotomapy, skany map topograficznych, dane katastralne i ewidencyjne czy właśnie plastycznie zacieniowane ukształtowanie powierzchni terenu wykonane na podstawie „nalotów” skaningu laserowego nad terytorium Polski.
Dostępna jest pod adresem: http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/.
WMS to najprościej mówiąc odnośnik pozwalający nam na otwieranie takich ogólnodostępnych warstw danych przestrzennych w przeglądarce internetowej lub zewnętrznym oprogramowaniu.
Dodając warstwy cieniowania naszym oczom ukazują się niewidoczne dla człowieka z powierzchni ziemi granice dawno połączonych ze sobą działek. Wydobyte w ten sposób kilkoma kliknięciami myszy granice, pokrywają się z pomiarami z arkusza z 1848 roku. Co ciekawe, na cieniowaniu widać, że całość tego niewielkiego skrawka terenu była dzielona na przestrzeni lat wielokrotnie w różny sposób. Dokonując w oparciu o charakterystyczne i pokrywające się załamania i przecięcia linii georeferencji, otrzymujemy przekształcony do zasad obowiązującego dzisiaj odwzorowania powierzchni obraz.
(źródło: Opracowanie własne na podstawie: Archiwum Narodowe w Krakowie; Syg. 29/280/0/4.1/399; Cięszkowice [Ciężkowice] in Galizien Krakauer Kreis Bezirk Jaworzno, ark. 25; dostęp online: 15.11.2017 r.)
(źródło: Opracowanie własne na podkładzie warstwy OpenStreetMap na podstawie: Archiwum Narodowe w Krakowie; Syg. 29/280/0/4.1/399; Cięszkowice [Ciężkowice] in Galizien Krakauer Kreis Bezirk Jaworzno, ark. 25; dostęp online: 15.11.2017 r.)
Naniesiony w ten sposób obraz pozwala nam też na proste czynności pomiarowe w programie. Korzystając z narzędzia linijki, ustaliłem rozmiar budynku położonego na północ od fragmentu drogi na około 8 na 8 metrów. Znajdujący się poniżej obiekt, wymiarami bardziej przypominający chałupę którą można zobaczyć w parku etnograficznym, posiadał wymiary około 17 na 7 metrów.
Dla wygody utworzyłem na podstawie tak naniesionego arkusza warstwę wektorową. Po kilku walkach z próbą przerzucenia do zjadliwego dla androidowych czytników GPS formatu (a i tak z kwestią tą nie poradziłem sobie do końca tak, jakbym chciał), mogłem udać się w omawianą okolicę skrzyżowania.
Na miejscu! (fotografia własna)
W terenie podjąłem się zlokalizowania mniejszego, położonego na północ od leśnej drogi budynku. Jesienna pora roku, dobra do wypatrywania wyniesionych form terenu i ich namierzania przez prześwity pomiędzy bezlistnymi już drzewami, tutaj okazała się sporą przeszkodą. Pokryta brązową wykładziną dębowych liści leśna nawierzchnia nie pozwoliła na wypatrzenie ewentualnych szczegółów podstawy nieistniejącego budynku, widocznych w cyfrowym cieniowaniu granic działek a może i pozostałości klepiska? Mimo to, wbudowany w smartphone odbiornik pozwolił z dużą dozą pewności wejść w granice dawno rozebranych obiektów. Kiedyś mieszkalne cztery kąty, dzisiaj w całości zostały zagarnięte przez naturę.
Tam gdzie kiedyś stał drewniany budynek, dzisiaj rosną drzewa. (fotografia własna)
Warto też zwrócić uwagę na towarzyszącą parcelom na mapie numerację. Sama mapa gruntowa nie była jedynym elementem pełnego katastru – równie ważną składową była treść opisowa. Zawarte w niej tabele wskazywały na właściciela danego fragmentu ziemi (pól uprawnych, lasów, dróg itp.) wraz z późniejszymi zmianami na podstawie numerycznego uporządkowania. Kierując się mniej więcej od centrum danej jednostki terytorialnej, zgodnie ze wskazówkami zegara nadawano numerację także budynkom. Ta numeracja domów była później stosowana w księgach metrykalnych. W trakcie zawierania ślubu, narodzin bądź śmierci konkretnej osoby, jako jeden ze szczegółów podawano właśnie numer domu w którym narodziło się dziecko, z którego wywodził się nowożeniec, bądź z którego uleciała przed kilkoma dniami ludzka dusza. Biorąc pod uwagę, że te dane w bardziej skrupulatny sposób zaczęły pojawiać się w metrykach od właśnie XIX w., to można przypuszczać, że istnieje szansa na namierzenie danych personalnych mieszkańca gajówki – oczywiście jeśli w jego życiu zdarzył się fakt który wypadało w takich księgach zamieścić.
Na koniec zaznaczę, że ta gajówka nie jest jedynym takim obiektem w obrębie Jaworzna zapisanym na arkuszach katastru galicyjskiego. Takich siedzib leśników istniało w Jaworznie jeszcze kilka i podobnie jak ta omawiana w temacie, pochłonięte zostały przez ząb czasu. W wolnej chwili i je postaram się zlokalizować.
Pozdrawiam!