W trakcie buszowania wśród zebranych na dysku skanów dawnych map, przeklikując niezliczone narzędzia geoprocessingu QGIS czy MicroStation w celach samoedukacyjnych, po pewnym czasie pojawia się w głowie Ona. Monotonia. Zauważyłem, że brakuje w tym wszystkim… czegoś. Czegoś, co po chwilowym namyśle zdiagnozowałem jako brak swoistego bufora do którego mógłbym czasami przelać część geograficznych myśli kłębiących się pod czaszką. Remedium w postaci formatowania zwojów mózgowych sesją z padem od PlayStation, książką czy zwyczajnym nic nie robieniem, posiada pewną wadę. To, o czym jeszcze dzień czy nawet kilka godzin wcześniej myśleliśmy: „A to ciekawe! Warto zapamiętać!”, po potraktowaniu takim prostym odmóżdżaniem ginie gdzieś w eterze, pożarte przez bezlitośnie selektywne komando pamięci długotrwałej. Potrzeba tutaj pewnego utrwalacza.
Jakiego? Papier i długopis? W sumie dlaczego nie! Ale może zapiszę to późn… (krzyki i lamenty dezintegrowanych synaps – komando wykonuje to co wychodzi mu najlepiej). Alternatywnie zapomniana kartka gubi się/zostaje spalona/zjada ją pies. A poza tym – co z czynnikiem popularyzacyjnym? Zatrzymywać wszystko samolubnie dla siebie? Nie!
A może by tak… strona internetowa? Szybka przebieżka po tematyce hostingu oraz domen. W myślach wspomnienie pokracznych blogów z połowy pierwszej dekady XXI wieku (made by: Losowy Polski Gimnazjalista), oszacowanie kosztów takiej zabawy na całkiem przystępne i tak oto powstał! Twór na który Ty, drogi czytelniku, przez taki lub inny odnośnik przywędrowałeś. Skierowany tutaj wynikiem wyszukiwarki internetowej bądź pocztą pantoflową. I mam nadzieję, że jeszcze nieraz tutaj powrócisz.
Ogromną frajdę sprawia mi nie tyle przyswajanie wiedzy co dzielenie się nią z innymi. Żyjemy w epoce informacji, otoczeni zasobami danych powiększającymi się o dziesiątki gigabajtów w każdej sekundzie. Jesteśmy jednak zmuszeni do oddzielania ziarna od plew natłoku rynsztokowej treści. Chciałbym aby ta strona była kroplą w morzu takiej właśnie treściwej wiedzy. Bez clickbaitów i ryczących tabloidalnych nagłówków, okaleczonych śmiertelnie paraortografią („panie, bo ja mam klawiaturę od kuzyna z niemiec!”) i trollingiem. Stroną tworzoną z – mam nadzieję, że nie słomianym – hobbystycznym zapałem. Zbiorem nietrywialnych ciekawostek.
Tematyka strony będzie oscylowała wokół kartografii. Klasycznej, w postaci mniej lub bardziej technicznych rozważań i analizy dawnych map, jak i nowożytnej opartej o systemy informacji geograficznej (GIS), oraz ich zastosowanie w geografii historycznej i „domowej” archeologii. Słowa klucze w tytule strony: GIS, mapy i historia to skondensowana w trzech wyrazach idea która przyświecała mi w momencie rejestrowania i profilowania treści tej domeny. Artykuły będę opierał na wyselekcjonowanym materiale, zarówno z literatury jak i odmętów sieci, wspomagając się własnymi odkryciami, podróżami oraz skromną wiedzą. Regularności nie obiecuję, ale dołożę wszelkich starań, aby rozbudzić przynajmniej na kilka chwil, Twoją czytelniku, wyobraźnię. Możliwe też, że odbiegnę czasami w stronę fotografii czy kwestii mniej/bardziej przyziemnych.
W trakcie napadu weny pisania zdarza mi się być zbyt wylewnym, wchodzić w szczegóły i zbytnio rozszerzać niektóre szczegóły. W najlepszym przypadku kończy się to wielowątkowym drzewem chaosu i bezradności kompozycyjnej. W najgorszym – zniechęceniem i znużeniem w kontynuacji tego co robię. Postanowiłem więc przynajmniej początkowo nie wchodzić za bardzo w szczegóły teoretyczno-metodyczne, które ujawniał będę z czasem w kolejnych, osobnych artykułach. Wybrane hasła potraktuję przypisami i odnośnikami, a z pytaniami „a co to jest, kiedy powstało i jak to zrobić samemu?” odsyłam póki co do wyszukiwarki Google względnie na mój adres e-mail.
Jestem otwarty na konstruktywną krytykę i uwagi do treści, warsztatu, czy źródeł. Wychodzę z założenia, że człowiek uczy się na błędach. Pomijając kwestie techniczne, myślę, że każdy niezależnie od wieku czy zainteresowań znajdzie tu z czasem coś dla siebie.
Pozdrawiam!
